Przede wszystkim należy podkreślić, że wiccanka to nie czarownica. Nie wszystkie czarownice są wicca, tak samo jak nie wszyscy neopoganie nimi są.
Po drugie i najważniejsze: "magia", którą praktykuję, to tak naprawdę obrządki religijne. Jako, że wychowywano mnie jako katoliczkę, mogę stwierdzić, że tak samo praktyki Kościoła można by nazwać magią. To pewne rytuały, które wykonuje się ku czci Istoty, której okazuje się szacunek.
Codziennie odmawiam modlitwę do Boga i Bogini. Oczywiście towarzyszą temu pewne praktyki w stylu okadzenia otoczenia dymem z białej szałwii, ale w innych religiach również można zauważyć coś podobnego.
Wielu Wiccan odrzuca również praktyki magiczne w stylu zaklęć na przyciągnięcie przyciągnięcie szczęścia itp.
Nie stosujemy też klątw, magii miłosnej... Są dwie najważniejsze zasady, którymi należy się kierować: Wiccańska porada i prawo trójpowrotu. Oznacza to, że możemy czynić co uważamy za słuszne, byle nie krzywdzić innych i tak zwane prawo karmy.
I chyba najważniejsze. Wicca można zaliczyć do religii pokojowych ze względu na to, że uznajemy, że niezależnie jak nazwie się boga, to zawsze jest ten sam. Porównać to można do konara, z którego wyrastają gałęzie. Nie nawracamy nikogo na naszą religię, nie wmawiamy, że jest jedyną słuszną.
Przez bardzo długi czas szukałam "czegoś", co odpowiadałoby moim przekonaniom i trafiłam właśnie na Wicca. Moja wiara dodatkowo umocniła się odkąd nawiązałam więź ze swoją patronką. Jest nią Hekate.
Patron to wcielenie Boga/Bogini, które prowadzi nas przez życie i pomaga w rozwoju duchowym. Jego charakter najbardziej odpowiada naszemu własnemu. Czasami sam nawiązuje z nami kontakt, innym razem samemu trzeba poprosić o wsparcie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz