W twórczości Katarzyny Bereniki Miszczuk zakochałam się jeszcze w gimnazjum, gdy przeczytałam "Wilka" i "Wilczycę".
Jednakże dzisiaj omówię jej najnowszą książkę (o ile się nie mylę), czyli "Drugą szansę". Oceniam ją na 10/10
Główną bohaterką jest Julia, która budzi się w psychiatryku i nic nie pamięta, a lekarka prowadząca jej leczenie za wszelką cenę próbuje zmusić ją do przyswojenia wspomnień, które dla niej wydają się całkowicie obce i jakby "nie jej".
Jak zwykle pojawia się wątek miłosny- tym razem między pacjentami tegoż szpitala: przebywającym tam od dawna Adamem i nowo przybyłą.
Zachęcam do czytania jej późnymi wieczorami, gdy za oknem zrobi się ciemno, a każdy cień w pokoju nabiera jakiejś niesamowitej głębi, gdyż powieść ta trzyma w napięciu praktycznie przez cały czas.
Czytelnik będzie musiał zmagać się z własnymi wątpliwościami i rozterkami. Autorka stworzyła świat w taki sposób, abyśmy nie do końca wiedzieli czy to co się dzieje jest rzeczywistością, czy tylko wytworem wyobraźni chorej na schizofrenię głównej bohaterki. Wyjaśnia się to dopiero w ostatnich rozdziałach, a po drodze czeka nas całkowite łamanie przepisów obowiązujących w Drugiej Szansie, ośrodku dla młodzieży po przejściach.
Na koniec dodam, że postaci są zbudowane w bardzo ciekawy sposób, pełne sprzeczności i przez to trudne do jednoznacznego ocenienia z powodu całkowicie rozbieżnych informacji, jakie o nich otrzymujemy. Całość jest dopracowana w każdym szczególe i tak naprawdę nie mam do czego się przyczepić.
W moim umyśle najbardziej zapisała się córka doktora, która skrywała mroczne tajemnice tego ośrodka. Ale jakież to były sekrety, musicie przekonać się sami...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz